7 rano, wtorek 18 kwietnia 2006
Tej daty napewno nie zapomnie.
Wstalam o 6:15, o 6:20 podwiozlam Sare do autobusu szkolnego, ma blisko, ale nie lubie jak chodzi ta ciemna jeszcze o tej porze ulica.
Jakos nie moglam sie dobudzic, wracajac przymknely mi sie oczy i obudzilam sie jak wjechalam na wysoki kraweznik.
Nie wracalam juz do lozka, polozylam sie na kanapie i przy wlaczonym Paltalku postanowilam sie zdrzemnac jeszcze do 9....moze dluzej.
Wiec ta 7 rano
Pukanie do drzwi.
Tomek wychodzi na wpol przytomny z sypialni ...otwiera.
-" Mr. Tomasz......?"
-" Yes, it is me"
-" You are under arrest"
-Za co?
-Za napad na bank
Teraz sie wtracam, to niemozliwe, moj maz spal ze mna cala noc w lozku.
- Czy zgubiles ostatnio paszport?
-Czy jest mozliwe ze ktos uzywa twojej tozsamosci?
- Mozliwe ze to pomylka, i Cie wypuscimy, mezczyzna ktorego szukamy nosi to samo nazwisko, ale jest o wiele nizszy.
Dalej probuje ich przekonac ze to jakas straszna pomylka, Tomek mnie ucisza...
Uparli sie na Tomka paszport, nie ma go tutaj, nie ma go w domu, paszport zostal na jachcie.
Nie wierza.
-Mom where is your polish passport?
-I do not have it
-Because I'm US citizen and I do not have to have it.
Przezucili sie na mnie, ale dali spokoj, pozwolili jeszcze Tomkowi skorzystac z lazienki, oczywiscie przy otwartych drzwiach, obserwujac go.
Zajrzeli pod lozka i do szaf......
Pyataja o bron.
Nie, nie mamy.
Wyszli, pytam gdzie go zabieraja, na Cypress Str, ale moze zabrac telefon komorkowy, i podobno do mnie za godzine zadzwoni.
Wraca jeden.
- On powiedzial ze Ty wiesz gdzie jest jego paszport i masz go dac.
- Naprawde nie ma tu jego paszportu.
- On powiedzial ze jest
- Moge z nim porozmawiac?
- Nie.
Wychodze za nim.
Oczywiscie wszyscy sasiedzi na zewnatrz.
Stoi samochod ..... Homeland Security.
Zamieszanie, sasiadka sie wtraca, dopytuje dlaczego go zabieraja.
Pytaja sie jaki jest jest stosunek do mnie, ale jej juz nie powtarzaja tych bzdur o napadzie na bank.
Po prostu musza cos wyjasnic.
Wstalam o 6:15, o 6:20 podwiozlam Sare do autobusu szkolnego, ma blisko, ale nie lubie jak chodzi ta ciemna jeszcze o tej porze ulica.
Jakos nie moglam sie dobudzic, wracajac przymknely mi sie oczy i obudzilam sie jak wjechalam na wysoki kraweznik.
Nie wracalam juz do lozka, polozylam sie na kanapie i przy wlaczonym Paltalku postanowilam sie zdrzemnac jeszcze do 9....moze dluzej.
Wiec ta 7 rano
Pukanie do drzwi.
Tomek wychodzi na wpol przytomny z sypialni ...otwiera.
-" Mr. Tomasz......?"
-" Yes, it is me"
-" You are under arrest"
-Za co?
-Za napad na bank
Teraz sie wtracam, to niemozliwe, moj maz spal ze mna cala noc w lozku.
- Czy zgubiles ostatnio paszport?
-Czy jest mozliwe ze ktos uzywa twojej tozsamosci?
- Mozliwe ze to pomylka, i Cie wypuscimy, mezczyzna ktorego szukamy nosi to samo nazwisko, ale jest o wiele nizszy.
Dalej probuje ich przekonac ze to jakas straszna pomylka, Tomek mnie ucisza...
Uparli sie na Tomka paszport, nie ma go tutaj, nie ma go w domu, paszport zostal na jachcie.
Nie wierza.
-Mom where is your polish passport?
-I do not have it
-Because I'm US citizen and I do not have to have it.
Przezucili sie na mnie, ale dali spokoj, pozwolili jeszcze Tomkowi skorzystac z lazienki, oczywiscie przy otwartych drzwiach, obserwujac go.
Zajrzeli pod lozka i do szaf......
Pyataja o bron.
Nie, nie mamy.
Wyszli, pytam gdzie go zabieraja, na Cypress Str, ale moze zabrac telefon komorkowy, i podobno do mnie za godzine zadzwoni.
Wraca jeden.
- On powiedzial ze Ty wiesz gdzie jest jego paszport i masz go dac.
- Naprawde nie ma tu jego paszportu.
- On powiedzial ze jest
- Moge z nim porozmawiac?
- Nie.
Wychodze za nim.
Oczywiscie wszyscy sasiedzi na zewnatrz.
Stoi samochod ..... Homeland Security.
Zamieszanie, sasiadka sie wtraca, dopytuje dlaczego go zabieraja.
Pytaja sie jaki jest jest stosunek do mnie, ale jej juz nie powtarzaja tych bzdur o napadzie na bank.
Po prostu musza cos wyjasnic.

0 Comments:
Post a Comment
<< Home